Rejs sylwestrowy na pokładzie żaglowca Zawisza Czarny


REJS SYLWESTROWY NA POKŁADZIE ŻAGLOWCA ZAWISZA CZARNY


Świętowanie Sylwestra kojarzy się najczęściej ze wspaniałą imprezą, świetnym towarzystwem i niezapomnianym czasem, który będziemy wspominać jeszcze przez wiele tygodni. Najczęściej tą szczególną noc spędzamy u znajomych, na przyjęciach w klubach lub w domu. Grupa niezwykłych ludzi postanowiła w tym szczególnym okresie roku wybrać się na rejs po zimnym Bałtyku na pokładzie żaglowca "Zawisza Czarny".


W wyznaczonym terminie przypadającym na 29 grudnia załoganci pojawili się na pokładzie żaglowca zacumowanego w Basenie Prezydenta w Gdyni. Na początku pierwszego dnia rejsu jak zawsze miały miejsce sprawy organizacyjne czyli podział na wachty, przydział koi, obowiązków gospodarczych, rozładowanie zapasów żywności na pokład itp. Kolejnym krokiem było zrobienie ostatnich zakupów i byliśmy gotowi na naszą żeglarską przygodę.


Zawiszą na Łotwę


Następnego dnia z samego rana wyszliśmy w morze obserwując piękny wschód słońca nad Gdynią. Mając na względzie warunki atmosferyczne (głównie kierunek wiatru) obraliśmy kurs na Liepaję (Lipawę), port na Łotwie. Pogoda nam dopisywała, tak jak i humor. Bardzo szybko się zgraliśmy i świetnie dogadywaliśmy podczas całego rejsu.


W poniedziałek, 31 grudnia około południa wchodzimy do kanału portowego w Liepaji. Łotewski port wita nas deszczową pogodą i dużym zachmurzeniem. Podczas przechodzenia kanałem portowym szczególną uwagę zwracają licznie zacumowane wysłużone i zardzewiałe kurty rybackie, holowniki, a także okręty. Warto zaznaczyć, iż Liepaja jest miejscem strategicznym dla łotewskiej marynarki wojennej (Litvijas Juras Speki). To właśnie w Liepaji znajduje się dowództwo marynarki wojennej, centrum szkolenia, baza logistyczna oraz miejsce stacjonowania okrętów. Okręty nie cumują w porcie wojennym, tylko w wyznaczonych i odgrodzonych miejscach nabrzeża kanału portowego. Podczas podejścia do nabrzeża mogliśmy zobaczyć pięć niszczycieli min typu Tripartite (Imanta, Viesturs, Talivaldis, Rusins i Visvaldis), okręt dowodzenia i wsparcia sił przeciwminowych LVNS Virsaitis (typ Vidar), a także jednostkę patrolową straży granicznej Ausma (typ Kbv 236). Przy nabrzeżu, przy którym zacumował "Zawisza Czarny" można było pomiędzy kutrami wypatrzeć okręty wycofane ze służby m.in. niszczyciel min Namejs i jednostkę pomocniczą Perkons (typ Goliat zbudowany w latach 60. XX wieku w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni). Liepaja pozostaje jednym z trzech portów na Łotwie tuż po Rydze i Ventspils, w których cumują okręty.


Po zakończeniu manewrów cumowania udaliśmy się do pobliskiego baru, aby pijąc zimne napoje ochłonąć po emocjach jakie towarzyszyły nam na kilka mil morskich przed Liepają. Jednym z nieoczekiwanych zdarzeń było porwanie żagla (bryfoka) o powierzchni prawie 100 m2. Całe zajście udało się udokumentować w postaci zaprezentowanych niżej zdjęć.


W ostatnim dniu roku przeszliśmy się trochę po mieście, choć pogoda nam nie sprzyjała, głównie przez intensywnie padający deszcz. W centrum miasta zobaczyliśmy Uniwersytet w stylu socrealistycznym, cerkiew prawosławną z 1867 roku, a także latarnię morską. W mieście sporo jest zaniedbanych budynków mieszkalnych, co robi przytłaczające wrażenie. Na koniec wycieczki przeszliśmy się wzdłuż kanału portowego i wstąpiliśmy do lokalnego supermarketu po produkty na zabawę sylwestrową.


Cały czas podczas pobytu w porcie trzymaliśmy wachty trapowe, a także obowiązywał nas harmonogram prac gospodarczych i nowe wyzwania stawiane nam przez bosmana. W kambuzie przygotowywaliśmy zakąski na sylwestrową noc. W miarę zbliżania się godziny 24 (czasu łotewskiego) pod burtę Zawiszy podchodzili miejscowi oglądali żaglowiec z nabrzeża i często nas pytali skąd jesteśmy, jaka jest trasa rejsu oraz życzyli nam udanego Nowego Roku.


Sylwester w sztormiaku


Podczas pobytu w Liepaji świętowaliśmy dwa Sylwestry, jeden łotewski, natomiast godzinę później ten polski. Taka sytuacja wynikała z godzinnej różnicy czasu pomiędzy krajami. Zgodnie z tradycją przed godziną 24 (czasu łotewskiego) na pokładzie zebrała się cała załoga, włącznie z oficerami i kapitanem. Z naszej grupy wystąpiły najmłodsza i najstarsza osoba. Tuż przed północą najstarsza osoba wybiła szklanki na pożegnanie starego roku, natomiast na powitanie nowego szklanki wybiła najmłodsza uczestniczka rejsu. Oczywiście złożyliśmy sobie życzenia, pooglądaliśmy pokaz sztucznych ogni i zaczęliśmy świętować Nowy Rok.


Następnego dnia po śniadaniu po raz kolejny wybraliśmy się na zwiedzanie miasta. Pogoda nas nie rozpuszczała, było pochmurno i deszczowo. Wybraliśmy się z częścią osób z wachty nad Jezioro Lipawskie. Niestety nie robiło ono dobrego wrażenia, teren wokół jeziora był zaniedbany, a samo jezioro pokryte cienką warstwą kry lodowej. Po powrocie na pokład żaglowca był czas, aby porobić pamiątkowe zdjęcia i zrobić ostatnie zakupy w lokalnym sklepie. Nadszedł czas powrotu do Gdyni.


W godzinach popołudniowych odbywa się manewr odejścia od nabrzeża. W ten sposób żegnamy się z Łotwą i kończymy pewien etap rejsu oraz naszej żeglarskiej przygody.


Rejs sylwestrowy był fantastyczną przygodą, świetnym sposobem na świętowanie Nowego Roku i oderwaniem od spraw codziennych. Wszyscy świetnie się bawiliśmy i spędziliśmy wspaniale czas. Rejs zdecydowanie należał do udanych i dostarczył wielu wrażeń.



Tekst i zdjęcia - Anna Niwczyk