Operacja - kontrolowane zanurzenie


OPERACJA – KONTROLOWANE ZANURZENIE



W grudniu 2011 roku w Gdyni miała miejsce niecodzienna operacja transportu lądowego okrętu podwodnego typu Kobben, który ostatecznie trafił na teren Akademii Marynarki Wojennej. Przy tej okazji warto wspomnieć o innym rzadko spotykanym przedsięwzięciu z udziałem jednostki, która przez wiele lat służyła w Marynarce Wojennej (MW) – mowa o zatopieniu kutra łącznikowego K-18 „Bryza”.


K-18 „Bryza” to kuter łącznikowy projektu 722 zbudowany w Gdańskiej Stoczni Rzecznej (obecna Stocznia „Wisła”) w pierwszej połowie lat 60. XX wieku. Genezy powstania K-18 „Bryza” należy upatrywać w ówczesnym zapotrzebowaniu Marynarki Wojennej na jednostki mogące zapewnić komunikację morską pomiędzy garnizonami znajdującymi się na Helu oraz w Gdyni. W latach 50. XX wieku rolę tą spełniały holowniki. Podkreślić trzeba, iż takie rozwiązanie nie było najlepsze ze względu na brak przystosowania jednostek holowniczych do przewozu pasażerskiego. Dlatego też w latach 1961-1969 w Gdańskiej Stoczni Rzecznej podjęto prace nad budową ponad 50 jednostek dla MW ZSRR mogących realizować zadania z zakresu przewozu pasażerskiego pomiędzy poszczególnymi garnizonami, a także w regionach redowych i portowych. Kuter łącznikowy K-18 „Bryza” wszedł do służby w 1965 roku i został wcielony do 43. Dywizjonu Pomocniczych Jednostek Pływających wchodzącego w skład 9. Flotylli Obrony Wybrzeża (9. FOW) na Helu. Do zadań kutrów projektu 722 należało transportowanie drobnych ładunków (np. zaopatrzenia czy poczty dla jednostek pozostających w morzu) jak i pasażerów w rejonach przybrzeżnych oraz portowych, kursując głównie na trasie Hel-Gdynia-Hel. Warto również wspomnieć, iż w latach późniejszych wykonano modyfikację projektu 722 i w ten sposób dostosowano nowe jednostki (projektu 722U i projektu OS-1) do pełnienia zadań szkolnych. Takimi jednostkami były: ORP „Elew”, ORP „Kadet” i ORP „Podchorąży”.


Kuter łącznikowy K-18 „Bryza” służył w Marynarce Wojennej prawie 40 lat. Po wycofaniu ze służby jednostka ta została sprzedana firmie, która następnie zamierzała ją przeznaczyć na złom. Ostatecznie samorząd Helu odkupił K-18 „Bryza” i zainwestował w oczyszczenie kutra łącznikowego i przystosowanie go do pełnienia podwodnej atrakcji, a także przeznaczył pieniądze na operację zatopienia oraz zabezpieczenia jednostki pod wodą. Zanim jednostka trafiła do portu na Helu musiała przejść niezbędne przygotowania i inspekcje, które miały miejsce w Gdańsku. W ten sposób uzyskano pozwolenie na przeholowanie jednostki na półwysep. W marcu 2009 roku kuter łącznikowy K-18 „Bryza” trafił do portu rybackiego w Helu, gdzie oczekiwał do sierpnia na bardzo widowiskową operację kontrolowanego zanurzenia.


Ta niecodzienna operacja miała miejsce w dniu 16 sierpnia 2009 roku w pobliżu „Małej Plaży” na wodach Helu. Tego samego dnia w godzinach porannych odholowano K-18 „Bryza” do wyznaczonego miejsca, w którym za kilka godzin osiądzie na dnie. Po godzinie 12 rozpoczęto operację zatopienia jednostki. W tym celu otworzone zostały zawody denne oraz inne specjalne otwory zalewowe umieszczone w burtach. Po około godzinie K-18 „Bryza” wyraźnie się przechyliła i około godziny 13 jednostka zaczęła z rozpędem opadać na dno Bałtyku. Na powierzchni wody pozostał jedynie specjalny pływak (boja), który informuje o położeniu wraku. Prace nad zatopieniem K-18 „Bryza” przeprowadziło i nadzorowało Bałtyckie Przedsiębiorstwo Nurkowe „Explorer”. Ciekawą i nietypową inicjatywą było umieszczenie na pokładzie K-18 „Bryza” specjalnie przygotowanych 99 sztuk pamiątkowych medali stanowiących dodatkową atrakcję oraz swoistą pamiątkę dla nurkujących.


Warto zaznaczyć, iż zanim zatopiono K-18 „Bryza” na jednostce wykonano szereg prac dostosowujących ją do pełnienia funkcji podwodnej atrakcji. W tym celu została ona oczyszczona z wszelkich odpadów mogących zanieczyścić środowisko morskie, w szczególności z materiałów ropopochodnych, smarów oraz olejów. Wypompowano substancje ze zbiorników paliwowych oraz zanieczyszczoną wodę z zęz. Zdemontowano silniki z agregatami prądotwórczymi, a także włazy i inne elementy mogące stanowić niebezpieczeństwo dla płetwonurków. Zmianom uległy także pomieszczenia, które albo zakratowano albo powiększono. Wszystko po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo i pozwolić na swobodne manewrowanie wewnątrz jednostki osobom nurkującym.


Ponadto jednostka ta została wykorzystana do badań oceanograficznych. W tym celu w części rufowej zainstalowano konstrukcję będącą zestawem doświadczalnym wykorzystywanym do określania tempa porastania organizmów morskich (tzw. sukcesji zespołów bentosowych) znajdujących się w Zatoce Gdańskiej. Badania te są realizowane przez Instytut Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego.


Jednostka znajduje się około 200 metrów od „Małej Plaży” na wysokości helskiego Fokarium. Wrak usytuowany jest na zboczu dna, w ten sposób jego część dziobowa osiadła na głębokości około 11 metrów, natomiast rufa znajduje się na około 21 metrach. Niewielka głębokość, na której znajduje się wrak oraz bliska odległość od lądu sprawiają, że K-18 „Bryza” cieszy się dużym zainteresowaniem wśród płetwonurków.


Podkreślić trzeba, iż operacje zatopienia są bardzo widowiskowe i na całym świecie przyciągają tłumy nie tylko mediów, ale także ludzi chcących zobaczyć to niezwykłe wydarzenie. Tak też było podczas zatopienia K-18 „Bryza”. Na wodach Zatoki pojawiło się dużo różnego rodzaju jachtów, motorówek oraz innych jednostek pływających. Większość widzów obserwowała jednak całą operację z lądu.


Kontrolowane operacje zatopienia różnego rodzaju jednostek służących niegdyś we flotach jest praktykowane od wielu lat na całym świecie. W taki sposób świat podwodny wzbogacił się między innymi w: okręty desantowe (USS „Spiegel Grove” - USA), niszczyciele (HMAS „Hobart” - Australia), a nawet lotniskowce (USS „Oriskany” - USA). Niewątpliwie takie podwodne obiekty stanowią ciekawe miejsce dla naukowców badających osiadające organizmy morskie, wraki z powodzeniem funkcjonują jako sztuczna rafa koralowa, a także duża atrakcja regionu w szczególności dla turystyki nurkowej.


Tekst i zdjęcia - Anna Niwczyk