Spitsbergen - w krainie niedźwiedzia polarnego


SPITSBERGEN – W KRAINIE NIEDŹWIEDZIA POLARNEGO



Arktyka stanowi jeden z najbardziej nietkniętych cywilizacyjnie obszarów na kuli ziemskiej. Region ten urzeka swoją surowością, niedostępnością i pięknem. Miałam okazję się o tym przekonać podczas pobytu na Spitsbergenie, który przypadł na okres zimowy. Wyjazd ten stał się dla mnie nieocenionym źródłem informacji o Longyearbyen, okazją do zapoznania się z klimatem panującym w Arktyce oraz specyfiką tego obszaru. Spitsbergen zafascynował mnie jeszcze bardziej niż myślałam.


Cały wyjazd zorganizowałam sama bez jakiegokolwiek udziału biura podróży. Zaplanowałam i wyszukałam najlepsze połączenia lotnicze, nocleg, a także różne formy aktywności charakterystyczne dla regionów polarnych takie jak: wyjazd skuterem śnieżnym do rosyjskiej osady górniczej czy zwiedzanie okolic Longyearbyen dzięki psim zaprzęgom.


Zanim opiszę piękno Arktyki i swój pobyt na Spitsbergenie przedstawię rys historyczny, uwarunkowania geograficzno-polityczne tego regionu, a także kilka praktycznych porad dla osób chcących odwiedzić Svalbard.


Spitsbergen – największa wyspa archipelagu Svalbard


Najbardziej na północ wysuniętą częścią Europy jest archipelag Svalbard, który opływają wody: Morza Norweskiego (od południa), Morza Barentsa (od wschodu), Morza Grenlandzkiego (od zachodu) oraz okołobiegunowy basen arktyczny (od północy). Powierzchnia archipelagu wynosi około 61 000 km2 i rozciąga się w granicach 74° – 81° N i 10° – 35° E. Do największych wysp archipelagu należą: Spitsbergen, Ziemia Północno-Wschodnia (Nordaustlandet), Wyspa Barentsa (Barentsøya), Wyspa Edgea (Edgeøya) oraz Ziemia Księcia Karola (Prins Karls Forland). Na mocy Traktatu Spitsbergeńskiego z 1920 roku zwierzchnictwo administracyjne nad Svalbardem uzyskała Norwegia. Ciekawostkę może stanowić fakt, iż terytorium to zamieszkuje więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi. Ocenia się, że na Svalbardzie żyje ok. 2700 ludzi, natomiast populacja niedźwiedzi polarnych wynosi ponad 3000 osobników.


Spitsbergen, będący największą z wysp należących do Svalbardu, ma powierzchnię 39 tyś. km2, z czego ponad połowę pokrywają lodowce, a także licznie występujące góry. Najwyższym szczytem Spitsbergenu, a także całego archipelagu Svalbard, jest Mt. Newton (Newtontoppen) – 1713 m. n.p.m. Stolicą Spitsbergenu jest miasto Longyearbyen, będące jednocześnie największym skupiskiem ludzi w całym archipelagu. Populacja Spitsbergenu wynosi ok. 2700 ludzi zamieszkujących głównie: Longyearbyen (ok. 2075 mieszkańców), Barentsburg (rosyjsko-ukraińska osada górnicza - ok. 500 mieszkańców), Sveagruva (norweska osada górnicza o małej liczbie osób przebywających stale), Ny-Ålesund (stałe międzynarodowe centrum naukowo-badawcze ok. 25 osób zimą i do 200 ludzi latem) oraz Hornsund (stała polska stacja badawcza ok. 10-12 osób).


W 1596 roku holenderska wyprawa pod dowództwem Willema Barentsa dokonała odkrycia lądu, który nazwano Spitsbergen (w tłumaczeniu oznacza ostre góry). Od XVII do XIX wieku obszar ten przyciągał flotę statków połowowych oraz myśliwych ze względu na dużą liczbę morsów, wielorybów, reniferów, lisów oraz niedźwiedzi polarnych. Polowania na wieloryby osiągnęły niespotykaną dotąd skalę. Niestety nadmierna eksploatacja wód arktycznych spowodowała drastyczny spadek populacji ssaków morskich w rejonie.


Pierwsze ekspedycje miały także na celu zbadanie nieodkrytych wcześniej regionów, wytycznie nowych przejść morskich, ale również sporządzenie map regionów polarnych. Pod koniec XIX obszarami arktycznymi zainteresowali się naukowcy prowadzący badania z zakresu geologii, geofizyki, geomagnetyzmu, biologii, a także meteorologii. Pierwszy międzynarodowy rok polarny został zorganizowany w latach 1882-1883 i w tym okresie czasu osiem krajów prowadziło badania naukowe w czternastu stacjach badawczych (dwanaście z nich było zlokalizowanych w Arktyce).


Początek XX wieku przyniósł wzrost zainteresowania przemysłem wydobywczym, kiedy to na Spitsbergenie odkryto bogate złoża węgla kamiennego. Wtedy też powstawały osiedla ludzkie skupione wokół sieci kopalni – głównie w Longyearbyen. Do dnia dzisiejszego węgiel stanowi jedyny liczący się surowiec jaki jest wydobywany na Spitsbergenie. Pierwsze odkrycie złóż węgla kamiennego miało miejsce na początku XVII wieku przez wielorybników. Zainteresowanie eksploatacją złóż wzrosło dopiero na początku XX wieku, wtedy także powstały kopalnie prowadzące działalność wydobywczą w Longyearbyen, Sveagruva, Ny-Ålesund, Grumant, Pyramiden i w Barentsburgu. Rosyjskie kopalnie w Grumant i w Pyramiden zostały zamknięte z powodów ekonomicznych. Obecnie na Spitsbergenie działają trzy kopalnie wydobywające węgiel kamienny – w Longyearbyen, Barentsburgu oraz w Sveagruva.


Longyearbyen – kilka praktycznych porad


Współczesny Longyearbyen (78º 10' N, 15º 20' E) jest największym miastem archipelagu Svalbard, malowniczo usytuowanym w dolinie między górami, lodowcami a Adentfjorden. Jego powstanie datuje się na 1906 rok, kiedy amerykański przedsiębiorca John Munroe Longyear właściciel firmy wydobywczej Arctic Coal Company of Boston rozpoczął eksploatację złóż na Spitsbergenie. W tym czasie w osadzie pracowało kilkuset górników pochodzących głównie z Norwegii i Szwecji, natomiast kierownictwo firmy stanowili Brytyjczycy i Amerykanie. W 1916 roku firma Store Norske Spitsbergen Kulkompani (SNSK) odkupiła od Longyeara kopalnię wraz z osadą. Dopiero w 1925 roku osada zmieniła nazwę na obecnie używaną – Longyearbyen (byen w języku norweskim oznacza miasto). Miejscowość zaczęła rozwijać się w szybkim tempie stając się osadą górniczą, w której mieszkali głównie pracownicy SNSK wraz z rodzinami.


Dalszy rozwój osady został zahamowany przez wybuch II wojny światowej. W tym czasie ludność zamieszkująca Longyearbyen została ewakuowana do Szkocji. Natomiast archipelag Svalbard stał się miejscem walk między żołnierzami norweskimi a jednostkami III Rzeszy. Ze względu na warunki pogodowe oraz położenie geograficzne Svalbard uznano za miejsce strategiczne, co doprowadziło do rozpoczęcia obserwacji meteorologicznych obszaru. Pierwsza taka stacja powstała w czasie wojny i została założona przez Niemców. W 1943 roku doszło do nasilenia walk w regionie, co spowodowane było wysłaniem niemieckich zespołów okrętów w kierunku Spitsbergenu. Pancerniki Tirpitz i Scharnhorst ostrzelały osiedla ludzkie w Longyearbyen, Barentsburgu i Grumant.


Znaczny rozwój Longyearbyen datowany jest na lata 70. XX wieku. Rząd norweski przejął wtedy akcje SNSK i poszerzył swoją kontrolę nad osadą górniczą. W 1975 roku działalność rozpoczął port lotniczy oddalony o około 4 km od centrum Longyearbyen. Warto zaznaczyć, że stolica Spitsbergenu uzyskała prawa miejskie dopiero w 2002 roku. Obecnie w Longyearbyen znajduje się między innymi: szkoła, trzy przedszkola, kościół, kino, centrum handlowe, muzeum, uniwersytet, Instytut Badań Polarnych, kilka hoteli i pubów, klub nocny, ośrodek sportowy, biuro Gubernatora Svalbardu, posterunek policji oraz szpital. Władzę nad Svalbardem sprawuje Gubernator (Sysselmannen), który jest norweskim zwierzchnikiem odpowiedzialnym za administrację, porządek publiczny oraz za ochronę środowiska na całym archipelagu.


Najszybszym sposobem podróży z Polski na Spitsbergen jest przelot Scandinavian Airlines (SAS) na trasie Gdańsk-Oslo-Longyearbyen-Oslo-Gdańsk. Ceny biletów są zróżnicowane i zależą oczywiście od terminu wylotu, trasy, a także klasy w jakiej podróżujemy. Za przelot w dwie strony w klasie ekonomicznej osoba dorosła musi zapłacić minimum 1700 zł. W cenę biletu przewoźnik wliczył bagaż, który może mieć do 23 kg. Jeżeli przekroczymy tą wagę to za każdy kilogram trzeba będzie zapłacić dodatkowo. Lot z Gdańska do Oslo trwa ok. 90 minut, natomiast z Oslo do Longyearbyen ok. 3 godzin 20 minut. Nie należy się martwić o transport z lotniska do oddalonego o około 4 km centrum miasta. Przed portem lotniczym stoją taksówki, a także autobusy podstawiane na czas przylotów samolotów rejsowych. Za przejazd w jedną stronę autobusem osoba dorosła musi zapłacić 50 NOK (ok. 25 zł). Autobus zatrzymuje się przed wszystkimi hotelami w mieście, a także przy Uniwersytecie. Ostatni przystanek znajduje się w dzielnicy Nybyen, w której mieszczą się dwa najtańsze hotele – Gjestehuset 102 i Spitsbergen Guesthouse. Hotele te to właściwie odnowione baraki, które niegdyś zamieszkiwali górnicy pracujący dla SNSK, a teraz zostały zaadaptowane do potrzeb turystycznych. Za nocleg w pokoju 4-osobowym trzeba zapłacić minimum 300 NOK (ok. 150 zł) za dobę, choć cena jest uzależniona od pory roku. Podczas mojego pobytu na Spitsbergenie, który przypadł na okres zimowy mieszkałam w Gjestehuset 102. Miejsce to jest czyste, śniadania są wliczone w cenę pobytu, a obsługa miła i pomocna. W okresie letnim (od czerwca do września) można zatrzymać się na kempingu koło lotniska, jest to zdecydowanie najtańsza opcja. Zimą kemping jest jednak nieczynny.


Ciekawostką jest zdejmowanie butów i pozostawianie ich na półkach w hotelowym korytarzu, zwyczaj ten wziął się jeszcze z czasów górniczych pionierów powracających z kopalni. Tak więc na Spitsbergenie nie powinny nas zadziwić szafki wypełnione po brzegi butami usytuowane w korytarzach hoteli, obiektów sportowych, a nawet muzeów.


W centrum miasta znajduje się dobrze zaopatrzony sklep ogólno-branżowy, w którym znajdziemy nie tylko artykuły spożywcze, ale także kwiatki, książki, drogerię, alkohole, zabawki i artykuły przemysłowe. Część sklepu, w którym można kupić alkohole jest wygrodzona, a przed wejściem znajduje się informacja w czterech językach o zasadach sprzedaży wysokoprocentowych trunków. Mocniejsze alkohole (powyżej 14%) można kupić tylko na podstawie ważnego biletu lotniczego lub karty pokładowej. W ten sposób wolno dokonać zakupu dwóch butelek alkoholu lub jednej butelki wina wzmocnionego lub 24 puszek piwa.


Warto przywieźć ze sobą jedzenie, ponieważ ceny artykułów spożywczych są wysokie jak na polskie standardy. Za chleb trzeba zapłacić 40 NOK (ok. 20 zł), puszka Cola-Coli kosztuje 7,90 NOK (ok. 4 zł), a na słoik dżemu musimy wydać 28 NOK (ok. 14 zł). Cały asortyment sklepu jest sprowadzany z Norwegii drogą morską i lotniczą. W mieście jest kilka miejsc, w których można coś zjeść, niestety ceny posiłków są wysokie. Za kebaba i cheeseburgera trzeba zapłacić po 79 NOK (ok. 40zł), natomiast mała pizza to wydatek rzędu 59-99 NOK (ok. 29-50 zł). W pasażu handlowym Lompen znajduje się sklep spożywczy, gdzie można zjeść małego hot-doga za 25 NOK (ok. 13 zł).


Należy pamiętać, że Arktyka jest miejscem, w którym licznie występują niedźwiedzie polarne. Zwierzęta te są nie tylko piękne i ciekawskie, ale także bywają agresywne. Zdarza się, ze podchodzą do osiedli stwarzając zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi. Osoby, które planują wyjazd poza Longyearbyen muszą posiadać broń na wypadek spotkania z niedźwiedziem. Kiedy już dojdzie do konfrontacji z niedźwiedziem trzeba zachować spokój, najlepiej odejść powoli w przeciwnym kierunku cały czas obserwując napotkanego osobnika. Jeżeli to nie pomoże, a zwierze wyraźnie chce zaatakować mamy pełne prawo do obrony i użycia broni ostrej. Każdy fakt zabicia czy zranienia niedźwiedzia polarnego trzeba niezwłocznie zgłosić do biura Gubernatora Svalbardu. Należy pamiętać, iż zwierzęta te są pod ochroną i nieuzasadnione zabicie osobnika może doprowadzić do poważnych konsekwencji prawno-finansowych. Spacerując po Longyearbyen można jednak spotkać ludzi wybierających się poza miasto na skuterach śnieżnych czy na nartach, którzy posiadają przy sobie broń. Widok ten jest czymś normalnym. W centrum miasta na drzwiach wejściowych do sklepów znajdują się informacje, aby tuż po wejściu do budynku zostawić broń u sprzedawcy lub w szafce w sklepie.


Atrakcje turystyczne Spitsbergenu


Na Spitsbergenie prężnie działa sektor turystyczny, co szczególnie jest widoczne w Longyearbyen, w którym mieszczą się biura podróży i punkt informacji turystycznej. Nie ma konieczności rezerwowania z dużym wyprzedzeniem jednodniowego wyjazdu na skuterze śnieżnym czy też rejsu łodzią motorową. Będąc na miejscu można odwiedzić biura turystyczne znajdujące się w centrum miasta albo zarezerwować wycieczkę za pośrednictwem hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. Oferta biur turystycznych jest bardzo ciekawa i zróżnicowana, co jest podyktowane porą roku oraz atrakcjami jakie oferuje ukształtowanie wyspy czy flora i fauna Spitsbergenu. Biorąc pod uwagę specyfikę regionu i ciężkie warunki atmosferyczne panujące w Arktyce możemy wyraźnie odróżnić turystykę zimową od turystyki letniej.


Zimą kiedy morze jest skute lodem, występuje gruba pokrywa śnieżna, a także mroźny wiatr i niskie temperatury (od -30°C do 0°C) atrakcje skupiają się wokół wyjazdów skuterami śnieżnymi oraz psimi zaprzęgami poza Longyearbyen. W mieście działa kilka biur podróży, które oferują przeróżne atrakcje. Bardzo popularne zimą i zdecydowanie godne polecenia są wycieczki skuterami śnieżnymi do rosyjskich osad górniczych – Barentsburg i Pyramiden. Ja również wybrałam taką formę poznawania pięknej Arktyki. W tym celu kilkuosobową grupką, każdy na swoim skuterze śnieżnym, wyruszyliśmy rano w kierunku Barentsburga – rosyjskiej osady górniczej liczącej około 500 mieszkańców. Pogoda była piękna, świeciło słońce, temperatura wynosiła zaledwie -21°C i wiał dość mocny wiatr. Trasa prowadząca do Barentsburga była zróżnicowana pod względem trudności, ale nie sprawiała ona większych problemów nawet osobom, które po raz pierwszy prowadziły skuter śnieżny. Po około trzech godzinach dotarliśmy na miejsce. Barentsburg przywitał nas piękną, słoneczną, ale i mroźną pogodą.


Barentsburg stanowi drugie co do wielkości i liczby mieszkańców osiedle na Svalbardzie. Zamieszkiwany jest przez około 500 osób – głównie Rosjan i Ukraińców. Większość ludzi pracuje dla kopalni węgla kamiennego należącego do firmy Arktikugol. W Barentsburgu znajduje się hotel, poczta, szpital, konsulat rosyjski, obiekt sportowy z basenem oraz muzeum. Ciekawostką może być fakt, iż na Spitsbergenie znajdują się dwa popiersia Lenina, jedno w Barentsburgu, a drugie będące jednocześnie najdalej wysunięte na północ - w Pyramiden.

Po obiedzie wyruszamy do miasta. Pod względem architektonicznym miejsce to bardzo różni się od Longyearbyen. Tutaj cechą charakterystyczną jest murowana zabudowa. Podczas spaceru ulicami Barentsburga uwagę zwracają budynki przyozdobione typowo rosyjskimi malunkami. Po południu wracamy do Longyearbyen, ale inną drogą. Tego dnia pokonałam na skuterze śnieżnym trasę liczącą ok. 130 km, co zajęło mi nieco ponad sześć godzin jazdy.


Równie popularną formą odwiedzenia niezamieszkałych regionów polarnych są wycieczki psimi zaprzęgami. Kilka kilometrów za Longyearbyen, niedaleko kopalni nr. 6, mieści się farma z kilkudziesięcioma psami zaprzęgowymi rasy Alaskan Husky. Kieruje nią doświadczony norweski maszer, który jednocześnie oferuje różnego rodzaju wycieczki po bezdrożach Arktyki. Można wybrać się na kilkugodzinny przejazd lub na kilkudniową wyprawę psim zaprzęgiem połączoną z nocowaniem pod namiotem. Obojętnie jaką opcję wybierzemy najpierw przechodzimy szkolenie z zakresu zaprzęgania psów do sań, kierowania zaprzęgiem oraz posługiwania się kotwicą śnieżną. Psy są przyjacielskie do ludzi, lecz względem siebie bywają agresywne. Po wyjeździe z farmy widać doskonale jak silne, energiczne i niecierpliwe są Alaskan Husky. Jechałam w zaprzęgu złożonym z sześciu psów, postoje były krótkie (trwały około minuty) ze względu na bardzo niecierpliwe psy. Na każdym postoju jest zmiana, jedna osoba siedzi w saniach, druga nimi kieruje. Powożenie psim zaprzęgiem nie stwarza większych problemów nawet dla osób, które tego wcześniej nie robiły. Po powrocie na farmę należy zdjąć uprząż z psów oraz przypiąć je do łańcucha przy budzie. Każdy pies posiada swoją własną budę. Następnie kolejną atrakcją jest karmienie wszystkich psów znajdujących się na farmie. Koszty są zróżnicowane w zależności od czasu trwania wyjazdu i rodzaju aktywności. Stawka minimalna, którą musi zapłacić osoba dorosła wynosi 890 NOK (ok. 450 zł). Podczas pobytu w Longyearbyen zdecydowanie warto wybrać się na przejażdżkę psimi zaprzęgami.


Latem na Spitsbergenie turystyka skupia się wokół szlaków wodnych i jest realizowana statkami, szybkimi łodziami motorowymi oraz kajakami. W okresie letnim tego typu atrakcje odbywają się od czerwca do końca sierpnia w zależności od sytuacji na morzu. Bardzo popularne są jednodniowe wycieczki statkiem do Pyramiden, Barentsburga, Tempelfjorden czy na lodowiec Von Post. Do Pyramiden i Barentsburga taka wycieczka trwa około 9-10 godzin i kosztuje 1390 NOK (ok. 695 zł), natomiast na wizytę w Tempelfjorden i na lodowcu Von Post trzeba poświęcić 6-7 godzin i jest to wydatek rzędu 1090 NOK (ok. 550 zł). Można też wybrać się na dziewięciodniowy rejs statkiem M/V Polar Star. Rozkład rejsu przewiduje postój i zwiedzanie Barentsburga, Ny-Ålesund, Magdalenefjorden, Sorgfjorden, Edgeøya, Hornsund, Isfjorden oraz powrót do Longyearbyen. Taka wycieczka kosztuje 5750 USD (ok. 15500 zł) od osoby dorosłej.


Równie popularne są wycieczki kajakowe. Ofert jest sporo i są one zróżnicowane cenowo. Miłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu mogą wybrać się na jednodniową wycieczkę kajakiem po wodach Adventfjorden do opuszczonej stacji górniczej Moskushamn. Taki wypad kosztuje 930 NOK (ok. 560 zł) i trwa 6 godzin. Dużym zainteresowaniem cieszą się wycieczki szybkimi łodziami motorowymi pod klif masywu Fuglefjella połączony z oglądaniem ptasich kolonii. Za rejs trzeba zapłacić 680 NOK (ok. 340 zł) i trwa on przez ok. 4 godziny.

Warto pamiętać, iż w Arktyce panują specyficzne i ciężkie warunki meteorologiczne, zwłaszcza w okresie zimowym. Zaplanowana wycieczka może nie dojść do skutku w wyznaczonym terminie ze względu na złą pogodę.


Inne atrakcje


Kolejną z atrakcji, którą warto zobaczyć podczas pobytu w Longyearbyen jest muzeum Svalbardu. To wysunięte najdalej na północ muzeum Norwegii prowadzi działalność od 1979 roku i obecnie ma swoją siedzibę w centrum naukowo-akademickim. W budynku tym mieści się bowiem nie tylko muzeum, ale także Uniwersytet (The University Centre In Svalbard - UNIS), Norweski Instytut Polarny oraz informacja turystyczna biura Gubernatora Svalbardu. UNIS prowadzi studia magisterskie i doktoranckie z zakresu nauk przyrodniczo-technicznych niezbędnych do prowadzenia badań w Arktyce. Centrum uniwersyteckie specjalizuje się w arktycznej: biologii, geologii, geofizyce oraz naukach technicznych.


W muzeum znajdują się wystawy umieszczone w dziesięciu sekcjach tematycznych dotyczących między innymi środowiska, natury, przemysłu wydobywczego, technologii, kultury oraz historii Svalbardu i Arktyki. Prezentowane informacje ujęte w formie ekspozycji stałych i wystaw multimedialnych tłumaczone są na język norweski oraz angielski.


Za jednorazowe wejście do muzeum osoba dorosła musi zapłacić 75 NOK (około 30 PLN) i nie trzeba płacić dodatkowo za możliwość fotografowania czy filmowania. W budynku znajduje się sklep z pamiątkami, mapami i książkami dotyczącymi Arktyki, pionierów wypraw polarnych, biologii, historii oraz geografii regionu. Pamiętać jednak trzeba, aby tuż po wejściu do muzeum zdjąć buty i na czas zwiedzania pozostawić je w szafce znajdującej się w korytarzu.


W okresie zimowym na Spitsbergenie mają miejsce także zawody psich zaprzęgów. W tym roku również zorganizowano taką atrakcję. W dniach 9-10 kwietnia odbywał się najbardziej na północ wysunięty wyścig psich zaprzęgów o nazwie Trappers Trail 2011. Zgromadził on piętnaście drużyn, które rywalizowały ze sobą w trzech kategoriach. Pierwsza kategoria przewidywała zaprzęgi składające się z jednego do trzech psów oraz zawodnika poruszającego się na nartach i ciągnącego za sobą sanki z niezbędnym ekwipunkiem. Następną kategorię stanowiły zaprzęgi składające się z czterech lub pięciu psów i sań, którymi kierował maszer. Ostatnia z kategorii dotyczyła zaprzęgów złożonych z siedmiu lub ośmiu psów. Wyścig trwał dwa dni, podczas pierwszego dnia uczestnicy musieli pokonać trasę liczącą 40 kilometrów i wiodącą przez Longyearbyen - Adventdalen - Todalen - Bødalen - Colesdalen - Bikkjebu, a ostatniego dnia musieli przejechać 35 kilometrów startując z Colesdalen - Fardalen - Longyearbreen- Longyearbyen.


W ciągu dwóch dni zmagania maszerów w ramach wyścigu Trappers Trail 2011 przyciągnęły wielu mieszkańców Longyearbyen kibicujących zawodnikom oraz lokalne media. Bez wątpienia wyścig psich zaprzęgów był bardzo widowiskowy zwłaszcza dla zgromadzonych turystów.


Klimat


Planując podróż do Arktyki najpierw należy zapoznać się z klimatem, gdyż jest to region o ciężkich warunkach atmosferycznych zwłaszcza w okresie zimowym. Dzieje się tak ponieważ terytorium Svalbardu jest miejscem ścierania się zimnych mas powietrza arktycznego napływających z północy z ciepłymi i wilgotnymi masami powietrza atlantyckiego z południa. W ten sposób powstają strefy dużego zachmurzenia, opadów oraz silnych wiatrów. Załamanie pogody następuje bardzo szybko. Zimą na Spitsbergenie występują sztormowe wiatry, natomiast latem następuje ich osłabienie, ale często pojawiają się mgły.


Zima trwa tutaj bardzo długo, a temperatury oscylują między -15°C a -30°C. Najzimniejsze miesiące to: grudzień, styczeń, luty i marzec. Pamiętać jednak trzeba, iż wartości temperatury nie są tożsame z temperaturą odczuwalną, bardzo ważnym elementem jest prędkość wiatru ponieważ zwiększa ona poczucie zimna. Przykładowo przy temperaturze -25°C i prędkości wiatru 48 km/h temperatura odczuwalna wynosić będzie -55°C. Ponadto na Spitsbergenie jest duża wilgotność powietrza sięgająca 80-100%, przez to mróz jest bardziej odczuwalny.


Kolejną ważną kwestią klimatyczną występującą na Spitsbergenie jest nasłonecznienie. Generalnie możemy wyróżnić trzy okresy świetlne: noc polarną, dzień polarny i okres „normalny”, w którym jest dzień i noc. Od końca października do połowy lutego ma miejsce noc polarna. Natomiast dzień polarny przypada na okres od końca kwietnia do końca sierpnia. Pomiędzy tymi porami występuje okres zmierzchu nocnego i dnia. Podczas mojego pobytu na Spitsbergenie w nocy było szaro, natomiast za dnia jasno.


Ze względu na klimat, a także położenie geograficzne Spitsbergen stał się dogodnym miejscem docelowym do realizowania wypraw polarnych oraz miejscem tranzytu ekspedycji udających się na Biegun Północny. Z najdalej na północ wysuniętej części Spitsbergenu, Verlegenhuken jest tylko około 1100 km do Bieguna Północnego. Od ponad stu lat wyścig do Bieguna Północnego przyciągał śmiałków z różnych stron świata, chcących przemierzyć tą trasę w przeróżny sposób – za pomocą nart biegowych, balonu wypełnionego wodorem, na pokładzie sterowca czy jednostki podwodnej. Niektórzy zginęli próbując.


Przebywając w Longyearbyen w okresie zimowym można spotkać wiele osób wybierających się lub wracających z ekspedycji polarnych. Podczas mojego pobytu widziałam kilka takich wypraw między innymi norweską szykującą się na Biegun Północny oraz młodą norweską ekipę zamierzającą przejść trasę z Verlegenhuken do Sørkapp (od północnego do południowego krańca Spitsbergenu).


*****


Na świecie jest wiele pięknych miejsc, które warto odwiedzić chcąc uciec od wielkomiejskiego zgiełku. Jednym z takich miejsc jest bez wątpienia archipelag Svalbard.


Niewątpliwie Arktyka przyciąga swoim pięknem i surowością klimatu niczym magnes. Jeżeli raz odwiedzimy regiony polarne to na pewno przestrzeń, warunki meteorologiczne, brak wielkomiejskiej cywilizacji sprawi, że zechcemy ponownie wybrać się do tej mroźnej krainy. Północ zarazi nas również tęsknotą za obszarami arktycznymi.


Tekst - Anna Niwczyk



Pozdrowienia z mroźnej Arktyki

Pozdrowienia z mroźnej Arktyki

Na krańcu świata

Na krańcu świata

Czas wracać do domu

Czas wracać do domu